Tester czy czeker?

Kim jest czeker?

Nie ma takiego słowa w języku polskim, ale w slangu miejskim istnieje czeker. W slangu testerskim też można go dodać, by jednym słowem określić osoby sprawdzające bez głębszej analizy, wszystko co mają spisane w dokumentacji. Czekerów poszukują ostatnio menadżerowie, którzy pobieżnie wgryzają się w temat testowania. W pogoni za automatyzowaniem wszystkiego, chcą „testerów automatyzujących”, a zasadniczym wyznacznikiem oceny takiego testera jest ilość napisanych testów automatycznych.

Co w tym złego, że czeker napisze masę testów sprawdzających wszystko … a raczej, to co napisał do zakończenia sprintu? Otóż, dobry tester zastanowi się, co przetestować i jak, a w jednym teście zawrze ścieżki, które przekrojowo sprawdzą najbardziej istotne elementy systemu. Jeśli czeker chce iść na ilość, to oczywiście po rozpisaniu wszystkich możliwych kombinacji działania aplikacji, napisze dla nich testy, często powielając kod i zmieniając po dwie linijki w kodzie testów: wykonanie innej operacji plus sprawdzenie komplementarnej z nią asercji.

Tester, w przeciwieństwie do czekera, zastanowi się jaki przekrojowy przypadek testowy warto napisać, zapyta deweloperów z zespołu o to, w jaki sposób powstawała aplikacja, a to pozwoli mu wywnioskować: co warto przetestować. Przykładowo, tester zapyta czy dany moduł jest wykorzystywany na wszystkich podstronach, a jeśli dowie się, że są 2 niezależne od siebie moduły, to dopisze drugi test.